Na terenie obecnego miasta Chorzowa aż do XIX wieku nie funkcjonowały żadne straże pożarne. Jeszcze w połowie dziewiętnastego stulecia ochrona przeciwpożarowa na Górnym Śląsku ograniczała się do bosaków, drabin i wiader będących obowiązkowo na wyposażeniu każdego gospodarstwa i służących właścicielowi do akcji gaśniczej w swojej wsi, w której musiał zawsze brać udział jako członek pospolitego ruszenia. W nocy nad bezpieczeństwem wsi czuwali stróże nocni (każdej nocy był to inny z gospodarzy, według ustalonej kolejności), którzy trąbkami alarmowali o pożarze. Poza tym gminy posiadały na składzie po kilka drabin, kubły, beczki i prymitywne jeszcze sikawki. Aby zakupić i utrzymać dość drogą sikawkę kołową (poruszaną zaprzęgiem konnym) gminy łączyły się w tak zwane Związki Sikawkowe (Spritzenzwe-ckverbände). Bogatsze gminy lub obszary dworskie posiadały swe własne sikawki. W drugiej połowie XIX wieku rozpoczął się proces tworzenia ochotniczych straży pożarnych (freiwillige Feuerwehren) na terenie ówczesnego powiatu bytomskiego.
W okolicach 1868 roku, kiedy to Królewskiej Hucie nadano prawa miejskie, stan ochrony przeciwpożarowej na tym terenie nie przedstawiał się najlepiej. Do dyspozycji były jedynie dwie stare sikawki (Wendehalsspritzen), odziedziczone po gminach od których odłączono miasto, oraz wiadra, bosaki i miotły aśnicze znajdujące się w poszczególnych posesjach. W rękach nie wyćwiczonych obywateli sprzęt ten miał niewielką wartość.
Już we wrześniu 1873 roku pojawiła się inicjatywa redaktora miejscowej gazety "Anzeiger für den Industriebezirk Oberschlesiens" Franza Płocha, który wezwał do zgłaszania się chętnych do założenia w Królewskiej Hucie ochotniczej straży pożarnej. Jednakże na żądanie magistratu, chcącego przeprowadzić całą rzecz we własnym zakresie, odstąpiono na razie od tego zamiaru.
Dnia 8 kwietnia 1874 roku magistrat Królewskiej Huty wezwał chętnych do wstąpienia do straży aby zgłaszali się do władz w swoich dzielnicach. Miasto miało im dostarczyć mundury i wypłacać wynagrodzenie za każdorazowy udział w akcji gaśniczej. Na żądanie burmistrza sprawą tą zajął się inżynier Schubert, rada miejska we wrześniu uchwaliła pokrycie kosztów zainstalowania telegraficznego systemu alarmowała o pożarach.
Do straży zgłosiło się ogółem 37 osób. Połowa z nich była za utworzeniem organizacji niezależnej od władz miasta, połowa zaś za utworzeniem miejskiej straży pożarnej. Burmistrz Bödcher zdecydowanie poparł drugi wariant. Dnia 22 października 1874 roku rada miejska uchwaliła zgodę na utworzenie miejskiego związku pożarniczego (städtischer Feuerwehrverein). Komendę nad strażą objął inżynier Schubert. Miasto już wcześniej zakupiło na własny koszt część wyposażenia dla strażaków.
Ochotniczą straż pożarną w Królewskiej Hucie (Freiwillige Feuerwehr Königshütte) założono dnia 1 listopada 1874 roku. Jej członkowie nosili na ramieniu opaski z literami "F.F.K.". Przewodniczącymi (Vorsitzender) byli kolejno: inżynier Schubert do sierpnia 1876 roku, mistrz ciesielski Carliczek do listopada 1879 roku, radca miejski Huldschinsky do listopada 1880 roku, mistrz kominiarski Haenel do stycznia 1888 roku, spedytor Paul Schaletzki do sierpnia tegoż roku, mierniczy górniczy Dahms do grudnia tego roku i inżynier Ernst Sattler do roku 1891. Od 1892 roku funkcję tę pełnił sędzia Boas.
Komendantami straży (Branddirector) byli: inżynier Schubert do sierpnia 1876 roku, inżynier Paul do listopada tego roku, mistrz szklarski Boehm do listopada 1879 roku, właściciel domu Borchers do stycznia 1884 roku, mistrz malarski Schmidt do maja 1885 roku, spedytor Paul Schaletzki do sierpnia 1888 roku, budowniczy Max Braeuer do września 1889 roku i po nim restaurator Hermann Thielsch. Dewizą strażaków były słowa "Gott zur Ehr, dem Nächsten zum Wehr" (Bogu na chwałę, bliźniemu na obronę). W 1878 roku straż otrzymała swój pierwszy statut.
Już dnia 5 grudnia 1874 roku straż mogła wykazać się swoimi umiejętnościami, gasząc skutecznie pożar wybuchły w piwnicy domu Tichauera w rynku. W lipcu 1882 roku w Królewskiej Hucie odbył się VI górnośląski zjazd straży pożarnych (Oberschlesischer Feuerwehrtag).
Dnia 9 stycznia 1888 roku miasto Królewska Huta wydało swoje własne przepisy ochrony przeciwpożarowej: Porządek gaśniczy miasta Królewskiej Huty (Feuerlösch-Ordnung der Stadt Königshütte O.-S.). Na ich mocy każdy, kto zauważył na terenie miasta pożar zobowiązany był o tym fakcie natychmiast zameldować. Meldunek należało złożyć za pomocą telefonicznej sieci alarmowania przeciwpożarowego z punktu alarmowego (Feuermeldestelle) oznaczonego czerwoną tablicą z żółtym napisem bądź też na posterunku policji. W tym ostatnim przypadku stróże prawa obowiązani byli zatrzymać meldującego i udać się z nim na miejsce w celu sprawdzenia prawdziwości alarmu. Dopiero po potwierdzeniu sygnału można było danego człowieka zwolnić. Miało to skutecznie zapobiec alarmom fałszywym.
Miejska straż pożarna składała się z drużyny gaśniczo-ratowniczej (Rettungs-Mannschaft), która była wystawiana przez miejscową straż ochotniczą, drużyny ratowniczej (Bergungs-Mannschaft) złożonej z nieaktywnych członków straży ochotniczej, drużyny zabezpieczającej miejsce akcji (Absperrungs-Mannschaft) złożonej z policjantów i nieaktywnych członków straży oraz tzw. drużyny pogotowia (Druck-Mannschaft) złożonej z miejskich strażaków zawodowych.
Poza tym osobno wydzielono strażaków obsługujących pojazdy i sprzęt. Spośród ochotników jedynie drużyna gaśniczo-ratownicza posiadała odpowiednie mundury, pozostałe wyposażono jedynie w białe opaski z czarnym pasem (drużyna ratownicza), czerwonym pasem (drużyna blokująca) i bez paska (drużyna gaśnicza).
W skład straży wchodził komendant (Branddirektor), dowódcy drużyn (Brandmeistern), starsi strażacy (Oberfeuerwehrmanner) oraz strażacy (Feuerwehrmanner). W ratuszu miejskim urządzono stały posterunek straży (Feuerwache) złożony ze starszego strażaka i czterech szeregowców. Posiadali oni na terenie ratusza mieszkania służbowe.
Alarm pożarowy ogłaszano biciem w dzwon ratuszowy (Sturmglocke), dzwony kościelne, dęciem w rogi lub trąbki. Wozy strażackie posiadały pierwszeństwo przejazdu na ulicach miasta. Burzenie budynków w czasie akcji wymagało zezwolenia burmistrza. W każdym domu powinny znajdować się sprzęty gaśnicze: dwa wiadra opatrzone jego numerem, jedna drabina, bosak oraz latarnia. Posiadacze koni byli zobowiązani do dostarczania ich dla celów akcji gaśniczej za odszkodowaniem pieniężnym.Wodę do gaszenia czerpano z hydrantów ulicznych, których liczba każdego roku rosła w miarę przestrzennego rozwoju zabudowy miejskiej.
W 1888 roku do królewskohuckiej straży należało 250 członków, z czego 4 honorowych, 46 w I oddziale (członkowie czynni), 103 w II oddziale i 97 w III oddziale. Pierwsza remiza strażacka wraz z wieżą ćwiczeń i stajnią dla koni mieściła się w podwórzu ratusza. Miejską zawodową straż pożarną utworzono w 1902 roku, już rok wcześniej zwiększając liczbę strażaków z sześciu zdo dwudziestu jeden. Na stanie były wówczas cztery sikawki, 1 wóz do przewozu ludzi oraz trzy drabiny na podwoziach. Z Wrocławia sprowadzono fachowca-ogniomistrza (Feldwebel - był nim niejaki Lehmann), który zajął się szkoleniem pierwszych zawodowych członków straży, rekrutujących się z miejscowych rzemieślników, głównie z branży budowlanej. Ich zawodowe umiejętności były niezbędne w akcjach gaśniczych, tak więc przy przyjmowaniu nowych sił preferowano odpowiednie wykształcenie zawodowe.
Trzy razy w tygodniu odbywały się obowiązkowe ćwiczenia dla wszystkich strażaków, a dwa razy na tydzień słuchali oni wykładów z dziedziny pożarnictwa. W 1905 roku zakupiono dla straży nowy wóz do transportu ludzi i sikawkę na kwas węglowy, zamówione w wytwórni Gustava Ewalda w Kostrzynie. Do alarmowania o pożarach służyła specjalna sieć alarmowa, niezależna od zwykłej sieci telefonicznej, a punktami alarmowania były specjalne automaty produkcji firmy Siemens-Halske umieszczone w różnych miejscach miasta. Ich liczba była stopniowo zwiększana aż w końcu było ich ogółem 26, podzielonych na dwa rejony alarmowania.
Dnia 6 listopada 1906 roku straż otrzymała zbudowaną w przeciągu dwóch lat nową remizę przy Beuthenerstrasse 19 (ul. Bytomska - obecnie Katowicka 123), która funkcjonuje do dziś. Uroczysta przeprowadzka z pochodniami i z towarzyszeniem muzyki zakończona została przyjęciem w gmachu nowej remizy.